Siedzę sobie w Piaskownicy (knajpa w Sopocie nad morzem) kontemplując wyśmienitą golonkę oraz fantastyczne piwo, przymierzając się do spędzenia świat wielkanocnych choć samotnie, to najlepiej jak potrafię.

Mają tutaj wszystko, czego potrzebuje facet ze złamanym obojczykiem, gdy na zewnątrz pada deszcz i jest pół stopnia w plusie. Jest świetne żarcie, dobre piwo, kominek i wspaniały widok na Zatokę. Jest też niczego sobie muzyka i w sam raz ludzi by nie czuć sie samotnie a jednocześnie nikt nie patrzy na mnie z wyrzutem, mysląc kiedy wreszcie, do jasnej cholery, zwolnię stolik.

Spowolnienie tempa życia, spowodowane przygodą podczas bicia rekordu życiowego prędkości podczas zjazdu na krechę po śnieżnym zboczu dało umysłowi okazję do przemyśleń. Oto jak obrócić problem w pozytyw.

W ciagu dwóch miesięcy zrastania się po złamaniu mój organizm zmusił mnie do tego, do czego sam nie byłem wstanie sie zmusić sie odkąd moja mama przestała mieć na mnie jakikolwiek wpływ – do chodzenia spać o ludzkiej porze. Dzięki temu dzisiaj wstaje wcześniej i mam więcej czasu na poranny rytuał cieszenia sie z nowego dnia.

W tym samym czasie wzrosła ilość spraw którymi się zajmuję i za które odpowiadam. Pomimo to, mam więcej spokoju i czuję, że żyje mi się lepiej. To dzięki lepszemu zarządzaniu i metodzie GTD (Getting Things Done), której poświęciłem nieco więcej czasu, by ją zrozumieć i zastosować.

Warto na chwilę zwolnić, by potem móc przyspieszyć we właściwą stronę.

Nie mogąc się spieszyć i robić wszystkiego jak zwykle, zacząłem też na nowo przemyśliwać, jak chcę, aby wyglądała druga połowa mojego życia. W jakim kierunku działać, co robić, aby czuć się spełnionym w obszarach, w których tego spełnienia jeszcze brak.

W tej chwili nie jestem przykładem człowieka wielkiego sukcesu w sensie materialnym i życiowym. Myślę sobie jednak, że udało mi się coś, co dla wielu wydaje się nieosiagalne. Osiągnąłem jeden z najbardziej wartościowych sukcesów w życiu – jestem w pełni zdrowy i wiem, jak do tego doszło!

Oto lekarz, który analizował wyniki moich badań przed operacją skręcania mojego obojczyka drutem podnosząc brwi stwierdził, ze “nie ma sie do czego przyczepić, choćby bardzo chciał.

Oto szybkość z jaką odzyskuję sprawność jest rewelacyjna i wszytko wskazuje na to, że jeszcze tego lata dane mi będzie dokończyć kurs kitesurfingu. Że już niedługo rozpocznę sezon motocyklowy i będę robił mnóstwo cieszących mnie rzeczy.

O tym, że 46 lat to jednak jest jakiś problem, przekonałem się, gdy dwie pod rząd trzydziestolatki nie chciały sie umówić ze mną na randkę.

Bycie „przewlekle zdrowym” jest wynikiem długotrwałego działania mieszanki przyczyn: paru odpowiednich nawyków, unikania zagrożeń, stosowania odpowiedniego wspomagania tam, gdzie trzeba i stylu życia. Wszystko to zaś w atmosferze odpowiedniego nastawienia psychicznego i emocjonalnego.

Wierze, że wszystko powyższe można poukładać w powtarzalny, nauczalny i prosty do zastosowania model, z którego odniesie korzyści każdy, kto go zastosuje.

Opłaca sie dbać o siebie, trzeba tylko wiedzieć jak to robić.

Wierzę, że na podobnej zasadzie powtarzalny model istnieje także w innych dziedzinach pomyślności w życiu.

To jest obszar, w których chcę się spełnić: pomagać osiągać stan przwleklego zdrowia i pomyślności ludziom mającym podobne wartości.

Dariusz Młynarski
Autor strony Zdrowy i Bogaty

Produkty w koszyku