Będą peptydy, będzie o jedzeniu i o nawykach. Niby wiadomo, że ważne, jednak kiedy wypowiedzą się autorytety, to jakby lepiej wchodzi…

W maju 2017 roku, w Genewie, odbyło się sympozjum na temat długowieczności, gdzie przez kilka dni tęgie mózgi w temacie gerontologii dyskutowały o sposobach na długie życie w zdrowiu i dobrej kondycji.

O czymś, co człowieka po 40-ce powinno na poważnie zainteresować :)

Wybór miejsca konferencji zapewne nie był przypadkowy.  Szwajcaria zajmuje drugie miejsce na świecie pod względem oczekiwanej długości życia – 83 lat w porównaniu do średniej światowej równej 70 lat.

Temat wydał mi się ciekawy, ponieważ sam już jestem nie tylko “po 40-ce”, ale wręcz już “przed 50-ką”. Według średniej światowej zostałoby mi jeszcze, kurde, 20 lat cieszenia się życiem, czyli mniej niż minęło od skończenia studiów!

Gdyby wnioski i tematyka konferencji kręciła się wyłącznie wokół leczenia i twardej medycyny, byłaby to informacja bezwartościowa. A okazuje się, że sprawa długowieczności leży w przeważającej części w naszych własnych rękach.

To dobra wiadomość, że sami mamy na to wpływ większy niż genetyka i inne uwarunkowania. Co zatem robić aby żyć długo w przewlekłym zdrowiu?

Po pierwsze, nawyki

Lubię to! Oto kolejna z wielu ważnych rzeczy w życiu, którymi rządzą nasze nawyki.

Czyli NIE chodzi o wielkie postanowienia, wprowadzające rewolucję w życiu z dnia na dzień. Zamiast tego – wprowadzamy lub korygujemy ZWYCZAJ.

Wielkie postanowienie to, dla przykładu: “schudnę 20 kilo do wakacji”.

W opozycji do tego stoi ZWYCZAJ, czyli “codzienne spacery, mniej węglowodanów, więcej warzyw, więcej białka, więcej wody. ZWYCZAJ to coś, co robisz tak czy owak, niespecjalnie się nad tym zastanawiając, gdy już go masz. Zwyczaj, uprawiany przez jakiś czas może nie powoduje natychmiastowych spektakularnych zmian, ale z perspektywy miesięcy i lat – zmienia wszystko.

I to jest najważniejszy wniosek, jaki pojawił się na w Genewie – nawet drobne zmiany w stylu życia mogą mieć ogromny, pozytywny wpływ na naszą długowieczność. Uczestnicy konferencji byli zgodni są zgodni, że niewielka korekta codziennych nawyków – od diety po mazidła wklepywane w skórę – może skutecznie pomóc w walce z procesem starzenia.

O nawykach i łatwych sposobach ich kształtowania piszę więcej tutaj.

Po drugie, dieta Okinawa

50% chorób związanych z wiekiem to efekt diety i stylu życia

– tak twierdzi Jurij Miedzinowskij, dyrektor generalny moskiewskiej kliniki długowieczności.

Innymi słowy, to co jemy ma decydujący wpływ na proces wydłużania życia.

Najdłużej żyją Japończycy. Oczekiwana długość życia w Japonii to 83,7 lat. W tym kraju mieszka też najwięcej stulatków. Rekordową długowieczność Japończycy zawdzięczają między innymi coraz większej popularności diety z wyspy Okinawa.

Dieta Okinawa to prawdziwy eliksir młodości. Opiera się przede wszystkim na niezbyt popularnej, ale niebywale skutecznej metodzie poprawiania ogólnego stanu zdrowia: ograniczeniu ilości spożywanych kalorii. Mieszkańcy Okinawy zjadają około 300 kalorii mniej niż zalecana średnia.

“Wśród mieszkańców Okinawy ryzyko wystąpienia miażdżycy tętnic i raka żołądka jest niskie, a ryzyko wystąpienia nowotworów hormonozależnych, takich jak rak piersi czy prostaty, jest bardzo niskie”,

– pisze dr Craig Willcox, współautor poradnika “The Okinawa Way: How to Improve Your Health And Longevity Dramatically” (“Sposób z Okinawy. Jak wyraźnie poprawić stan zdrowia i wydłużyć życie”).

Na Okinawie jada się trzy porcje ryb w tygodniu, mnóstwo warzyw, soi (zapewne wolnej od GMO) i produktów pełnoziarnistych, więcej tofu i glonów konbu niż gdziekolwiek indziej na świecie.  Także kalmary i ośmiornice, które są bogatym źródłem tauryny – to może skutecznie obniżać poziom “złego” cholesterolu i ciśnienie krwi.

Podobnego zdania jest dr George Roth, prezes firmy biotechnologicznej GeroScience Inc. z Baltimore, który przekonuje, że:

(…) możemy “poprawić jakość i długość życia” ograniczając liczbę spożywanych kalorii.

Przeprowadzone przez niego badanie dowiodło, że zmniejszenie kaloryczności diety makaka królewskiego nie tylko wydłuża życie tych zwierząt, ale wyraźnie opóźnia rozwój chorób związanych z wiekiem.

Po trzecie, melatonina

Melatonina to hormon wytwarzany przez szyszynkę. Niedawno zyskała nową nazwę marketingowo poprawną: fontanna młodości.

Stosowana do leczenia bezsenności, melatonina pomaga uregulować rytm dobowy. Jest popularnym remedium na zmęczenie po długiej podróży samolotem, czyli jetlag. Z wiekiem organizm wytwarza coraz mniej tego hormonu, ale badania wykazały, że suplementacja przynosi wiele korzyści dla ogólnego zdrowia myszy i wydłuża ich życie.

Coraz więcej dowodów wskazuje, że melatonina w postaci suplementu diety może spowalniać proces starzenia. Z najnowszych badań wynika, że zażywanie hormonu w małych dawkach (np. 0,5 mg co wieczór) może chronić przed chorobami serca i opóźniać rozwój alzheimera. Naukowcy potwierdzili też, że ze względu na doskonałe właściwości przeciwutleniające i zdolność naprawy uszkodzonego DNA melatonina chroni przed starzeniem skóry wywołanym przez promieniowanie UV.

Z sondażu przeprowadzonego w ubiegłym roku w USA wynika, że 3,1 mln Amerykanów przyjmuje ten hormon w postaci suplementu. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych i Polski, w Wielkiej Brytanii melatoniny nie można kupić bez recepty. Lekarze przepisują ją osobom powyżej 55 roku życia, które mają problemy z zasypianiem.

Najprostszym sposobem pobudzenia organizmu do produkowania melatoniny jest wzbogacenie diety o magnez – jego bogatym źródłem są m.in. migdały, awokado i szpinak, a także owoce tropikalne, takie jak ananasy, pomarańcze i banany.

Owoce morza i ryby są wartościowym pożywieniem, ponieważ dostarczają dobrze przyswajalnego białka, zdrowych tłuszczów oraz PEPTYDÓW.

Po czwarte,

– krótkie łańcuchy bioaktywnych aminokwasów. Zwiększają wydzielanie ludzkiego hormonu wzrostu (HGH), który wspomaga metabolizm tłuszczu oraz pobudza wzrost kości i przyrost masy mięśniowej.

, mówiąc “normalnym” językiem? Posłużę się metaforą skonsultowaną z profesorem medycyny, jestem więc spokojny o jej poprawność :)

Organizm, każda tkanka, od krwi po kości składa się z wielu rodzajów białek. I teraz wyobraź sobie, że organizm to … budynek. W tej metaforze:

  • Białko byłoby w tej metaforze kawałkiem ściany.
  • Peptydy, to cegły, z których składa się ten kawałek ściany.
  • Aminokwasy – to składniki pojedynczej cegły.

Kilkanaście aminokwasów w różnych kombinacjach tworzy tysiące rodzajów peptydów, każdy ma jakąś funkcję w organizmie i tutaj prostota się kończy. Dla nas, zwykłych ludzi, ważny jest prosty przekaz:

Konsumujmy peptydy!

Po przekroczeniu 20 roku życia wytwarzanie ludzkiego hormonu wzrostu przez organizm spowalnia o 14 proc. w ciągu dekady. Można powiedzieć, że peptydy uruchamiają specjalny mechanizm w naszych komórkach – tłumaczy prof. Khavinson, który peptydami zainteresował się w czasach zimnej wojny, gdy służył jako lekarz w radzieckiej armii. Wytwarzanie białka jest niezbędne dla funkcjonowania poszczególnych organów i całego organizmu.

Wygląda więc na to, że wiedza o peptydach, jest cholernie ważna dla długowieczności w dobrym zdrowiu.

Warto wiedzieć, skąd je brać i w jakiej postaci możemy ich używać. Po części pomocna będzie wspomniana wyżej dieta Okinawa, zawierająca wiele ryb i owoców morza.  Jednak w naszych stronach, rzecz nie jest już taka prosta…

Dla rozjaśnienia tematu . To broszura opracowana przez biotechnologiczną firmę WellU, która w temacie peptydów ma najwięcej doświadczeń i pozytywnych efektów.

Samo gęste, przyda Ci się :)

Produkty w koszyku