pokonac-stres.jpg Każdy z nas ma serce i mózg – dwa organy, które chcemy mieć zawsze w dobrej kondycji. Każdy z nas żyje również w zachodniej cywilizacji z zachodnimi nawykami – co niesie sporo zagrożeń. Dlatego wiedza zawarta w niniejszym artykule jest na tyle ważna, że nie można nie mieć czasu na jego przeczytanie.

“(…) Jeśli spożywamy przede wszystkim tłuszcze “nasycone” (te, które jak masło lub tłuszcz zwierzęcy w temperaturze pokojowej mają postać stałą), stopień ich twardości wpływa na twardość, sztywność komórek mózgowych. Jeśli odwrotnie, spożywamy w większości tłuszcze “wielonienasycone” (które mają postać płynną w temperaturze pokojowej), osłonki komórek mózgowych są również bardziej miękkie, elastyczne, a komunikacja między nimi dokonuje się w sposób trwalszy. Chodzi tu zwłaszcza o kwasy tłuszczowe omega 3.”

Niniejszy artykuł jest zaczerpnięty z książki Davida Servana-Schreiber’a, “Pokonać lęk, stres i depresję. Bez leków i psychoanalizy”, wyd. Prószyński i Ska, 2004.

Rewolucyjne kwasy tłuszczowe omega-3: w jaki sposób odżywiać mózg

Smutne narodziny

Patrycja miała trzydzieści lat, gdy dokładnie w rok po {reg} pierwszym dziecku urodziła drugiego syna. Jej życiowy partner, Jakub, był szczęśliwy i dumny. Poprzedni rok, który upłynął im na obowiązkach rodzicielskich, był pasmem codziennych małych radości i gorąco pragnęli drugiego dziecka, tego malutkiego Pawełka, który pojawił się na świecie i sprawił, że młoda rodzina stała się kompletna. Jakub był jednak zaniepokojony i zdziwiony, Patrycja nie tylko nie sprawiała wrażenia szczęśliwej, ale była wręcz przygnębiona. Okazywała niewielkie zainteresowanie nowonarodzonym Pawełkiem, izolowała się od najbliższych prosząc, żeby zostawili ją samą, łatwo się denerwowała, zdarzało się jej popłakiwać bez powodu. Nawet karmienie piersią, które sprawiało jej tyle radości przy starszym synu, teraz wydawało się udręką.

Jak co dziesiąta młoda matka, Patrycja cierpiała na “depresję poporodową “, która jest tym bardziej zaskakująca i zbijająca z tropu, że pojawia się w miejsce szczęścia otaczającego zwykle narodziny nowej istoty. Ani Jakub, ani Patrycja nie byli w stanie zrozumieć tego nagłego przygnębiającego smutku. Dziecko było wspaniałe, ich związek szczęśliwy, restauracja prowadzona przez Jakuba dobrze prosperowała. Lekarze usiłowali ich uspokoić, opowiadając o “zmianach hormonalnych” zachodzących w czasie ciąży, a zwłaszcza podczas porodu, ale nie przyniosło to żadnego efektu.

W ostatnim dziesięcioleciu otworzyły się całkiem nowe możliwości dla kobiet, które znalazły się w takiej sytuacji, jak Patrycja. Mieszkała ona w Nowym Jorku, gdzie, podobnie zresztą, jak we Francji i w Niemczech – dzienne spożycie jednego z najważniejszych składników potrzebnych mózgowi, niezbędnych kwasów tłuszczowych, zwanych “omega-3”, jest szczególnie niskie.

Owe kwasy tłuszczowe, których organizm nie może sam produkować, mają tak zasadnicze znaczenie dla budowy i równowagi mózgu, że płód pobiera je przede wszystkim przez łożysko. Jest to powód, dla którego zapasy zgromadzone przez matkę, bardzo nieznaczne w naszych zachodnich społeczeństwach, dramatycznie wyczerpują się w czasie ostatnich tygodni ciąży.

Po porodzie kwasy omega-3 w dalszym ciągu są przekazywane noworodkowi wraz z mlekiem matki – są jednym z jego podstawowych składników. Pogłębia to jeszcze bardziej ich niedobór w organizmie matki. Jeśli drugi poród następuje w krótkim czasie po pierwszym, jak w przypadku Patrycji, i jeśli jej dieta była uboga w ryby i skorupiaki, czyli główne źródło kwasów tłuszczowych, utrata kwasów omega-3 po drugiej ciąży jest tak znaczna, że ryzyko depresji u matki staje się bardzo wysokie.

W Japonii, Singapurze czy Malezji przypadki “depresji poporodowej” występują trzy do dwudziestu razy rzadziej niż w Niemczech, we Francji i w Stanach Zjednoczonych. Według czasopisma “Lancet”, liczby te odzwierciedlają istniejącą między tymi krajami różnicę w ilości spożywanych ryb i skorupiaków. W żadnym razie nie mogą być tłumaczone zwykłą skłonnością Azjatów do ukrywania swych objawów depresji. Gdyby Jakub i Patrycja mieszkali nie w Ameryce, a w Azji, być może drugi poród nie wywołałby takich konsekwencji. Należy zrozumieć powody takiej sytuacji.

Olej napędowy mózgu

Mózg jest częścią ciała. Podobnie jak komórki wszystkich innych organów, tak samo komórki mózgu bezustannie odnawiają swoje elementy. Nasze jutrzejsze komórki zbudowane będą więc z tego, co zjemy dzisiaj. Tymczasem mózg jest{viewonly=public}…{mosmodule module=Zaloguj się}{/viewonly}{hidefrom=public} w dwóch trzecich zbudowany z kwasów tłuszczowych. Kwasy te stanowią podstawowy składnik błony komórek nerwowych, ich “otoczkę”, przez którą odbywają się wszystkie połączenia między wszystkimi komórkami nerwowymi we wszystkich obszarach mózgu i ciała.

To, co jemy, wchłaniane jest bezpośrednio w te błony i tworzy ich zręby. Jeśli spożywamy przede wszystkim tłuszcze “nasycone” (te, które jak masło lub tłuszcz zwierzęcy w temperaturze pokojowej mają postać stałą), stopień ich twardości wpływa na twardość, sztywność komórek mózgowych. Jeśli odwrotnie, spożywamy w większości tłuszcze “wielonienasycone” (które mają postać płynną w temperaturze pokojowej), osłonki komórek mózgowych są również bardziej miękkie, elastyczne, a komunikacja między nimi dokonuje się w sposób trwalszy. Chodzi tu zwłaszcza o kwasy tłuszczowe omega 3.

Skutki stosowania odpowiedniej diety, odzwierciedlające się w zachowaniu, są niemałe. Kiedy z pożywienia doświadczalnych szczurów usunięte zostają kwasy omega-3, zachowanie ich ulega w ciągu kilku tygodni radykalnej zmianie: stają się zalęknione, nie uczą się już nowych zadań i ogarnia je panika w sytuacjach stresowych (na przykład wówczas, gdy muszą wydostać się z kuwety odnajdując pomost ratunkowy).

A co jeszcze ważniejsze, pożywienie ubogie w kwasy omega-3 obniża poziom doznań w sferze przyjemności! Gryzonie, aby wykazać najmniejsze zainteresowanie wykonywanym zadaniem, potrzebują dużej dawki morfiny, a więc narkotyku identyfikowanego z doznaniem łatwej rozkoszy.

W odwrotnej sytuacji zespół francuskich naukowców wykazał, że dieta bogata w kwasy tłuszczowe omega-3 – dotyczy to na przykład Eskimosów, którzy dziennie spożywają do 16g oleju rybneg -zwiększa na dłuższą metę produkcję neuroprzekaźników energii i dobrego nastroju w mózgu emocjonalnym.

Zarówno płód, jak i noworodek, których mózg jest w fazie rozwoju, mają ogromne zapotrzebowanie na kwasy tłuszczowe omega-3. Praca opublikowana ostatnio przez duńskich naukowców w “British Medical Journal” do- wodzi, że ciężarne kobiety, regularnie dostarczające w pożywieniu swemu organizmowi większych ilości kwasów omega-3, rodzą dzieci o bardziej prawidłowej wadze urodzeniowej, a porody przedwczesne zdarzają się wśród nich rzadziej.

Inna praca, opublikowana również przez duńskich naukowców “Journal of the American Medical Association”, zwraca uwagę na fakt, że dzieci karmione piersią przez przynajmniej dziewięć miesięcy po urodzeniu, którym dostarczona została w ten sposób większa ilość kwasów omega-3 – w życiu dorosłym, w wieku dwudziestu, trzydziestu lat, wykazują się większymi zdolnościami intelektualnymi!

Znaczenie kwasów omega-3 nie ogranicza się jedynie do okresu ciąży. Wykracza ono znacznie dalej.

Niebezpieczna energia Benjamina

Początkowo Benjamin nie zdawał sobie sprawy z tego, co mu właściwie do- lega. Zazwyczaj bardzo energiczny – kierował laboratorium biochemicznym dużej międzynarodowej firmy farmaceutycznej – teraz czuł się zmęczony, stracił motywację do pracy. Miał trzydzieści pięć lat i nigdy wcześniej nie chorował. Podejrzewał, że to być może jakaś niewyleczona infekcja wirusowa. Rano po przyjściu do pracy zamykał się w swoim gabinecie i nikogo nie chcial widzieć. Polecił nawet swojej asystentce, aby odwołała kilka ważnych spotkań pod pretekstem, że jest bardzo zajęty.

Czas mijał, a jego zachowanie stawało się coraz dziwniejsze. Zebrania, w których zmuszony był uczestniczyć, bo nie dało się tego uniknąć, wykańczały go nerwowo. Odnosił wrażenie, jakby nie dysponował odpowiednimi kwalifikacjami, a jego niekompetencja była wyraźnie widoczna. Wszyscy naokoło wydawali mu się lepiej zorientowani, bardziej kreatywni, bardziej dynamiczni. Był przekonany, że wkrótce wyjdzie na jaw, że wszystkie sukcesy odniósł tylko dzięki szczęśliwym zbiegom okoliczności i że to jego współpracownicy się do nich przyczynili. W jego mniemaniu ujawnienie tych okoliczności było tylko kwestią czasu. Zdarzało mu się płakać w zamkniętym gabinecie, chociaż sam uważał, że doprowadzanie się do takiego stanu jest bezsensowne. W każdej chwili oczekiwał, że zostanie z dnia na dzień zwolniony z pracy. Zamartwiał się, co powie żonie i dzieciom.

Ponieważ był lekarzem, a jego firma produkowała lek antydepresyjny, zdecydował się w końcu sam go sobie przepisać. Po zaledwie dwóch tygodniach odczuł dużą poprawę. Podjął normalne obowiązki zawodowe sądząc, że nareszcie jego problemy skończyły się. W rzeczywistości jednak znalazł się na krawędzi przepaści.

Ponieważ lek wydawał się nader skuteczny, a od czasu do czasu zdarzały się jeszcze spadki nastroju, z własnej inicjatywy podwoił dawkę. Skutek był taki, że samopoczucie uległo jeszcze większej poprawie, wystarczały mu tylko cztery godziny snu i zdołał nadrobić wszystkie zaległości, które nagromadziły się w ciągu poprzednich miesięcy. W dodatku czuł się wyjątkowo szczęśliwy, był ciągle uśmiechnięty i zabawiał współpracowników nieprzyzwoitymi dowcipami.

Pewnego wieczoru, kiedy został dłużej w pracy, jego asystentka pochyliła się nad biurkiem, aby sięgnąć po leżące na nim dokumenty. Dostrzegł wówczas, że pod bluzką nie miała biustonosza. Poczuł gwałtowny przypływ pożądania. Dotknął’ jej dłoni, a ona nie cofnęła ręki… Tej nocy nie wrócił do domu.

Ten epizod nadużycia stanowiska w miejscu pracy nie byłby niczym niezwykłym, gdyby nie powtórzył się jeszcze tego samego tygodnia z laborantką, kilka dni później z sekretarką. Benjamin odczuwał tak niezwykłą pobudliwość seksualną, że nawet nie wyobrażał sobie próby jej stłumienia. Ani przez moment nie pomyślał o tym, w jakim położeniu znalazły się jego współpracownice. Prędko wyrobiły sobie opinię na temat wymuszanych zalotów, zwłaszcza że, jak to bywa w tego rodzaju sytuacjach, niezręcznie im było powiedzieć “nie”.

Nie był to koniec wybryków Benjamina. Stał się popędliwy, żona zaczęła się go obawiać, nie miała już na niego żadnego wpływu. Zmusił ją do podpisania pożyczki pod hipotekę domu, za którą kupił sobie sportowy kabriolet. Potem wszystkie oszczędności nieszczęśliwie zainwestował w operacje giełdowe. Ponieważ jednak cały czas w pracy cieszył się doskonałą opinią i był niezmiernie produktywny, nikt nie śmiał powiedzieć na niego złego słowa.

Wszystko zawaliło się w dniu, kiedy jedna z jego współpracownic nie wytrzymała jego zalotów i dyskryminujących uwag na temat kobiet. Po długiej walce z firmą pragnącą za wszelką cenę zatrzymać Benjamina obciążające zeznanie kobiety położyło kres jego karierze… i małżeństwu. Był to jednak dopiero początek udręki. Przyparty do muru Benjamin zgodził się na wizytę u psychiatry, diagnoza była jednoznaczna. Mężczyzna cierpiał na psychozę maniakalno-depresyjną, charakteryzującą się pojawianiem się na zmianę okresów depresji i okresów “manii”, podczas których zdolności oceny moralnej i finansowej ulegają kompletnemu rozchwianiu i podporządkowane są wyłącznie nieprzepartemu hedonizmowi w aktualnie istniejącym momencie.

Te fazy maniakalne często pojawiają się po raz pierwszy pod wpływem leków antydepresyjnych. Po przerwaniu ich zażywania i za pomocą leków uspakajających nastrój Benjamina i przerost energii szybko powróciły do normy. Pozbawiony jednak sztucznego wiatru w żagle, zdał sobie sprawę z dramatu, w jakim się pogrążył i wkrótce ponownie popadł w depresję. Przez całe miesiące, a potem lata przepisywane leki wywierały jedynie taki skutek, że wprowadzały go kolejno w stan depresji lub manii. W dodatku był bardzo wrażliwy na ich działanie uboczne. Stabilizatory nastroju, których kolejno próbowano, powodowały u niego wzrost wagi i jednocześnie odczucie “spowolnienia”, niemal wyczerpania, i to nawet przy stosowaniu normalnych dawek.

Leki antydepresyjne powodowały bezsenność i oddziaływały na zdolność osądu. Jego historia, jak również ciągła walka z de- presją znane były w całym środowisku zawodowym. Z tego powodu ponowne podjęcie pracy było niemożliwe i został zmuszony do przejścia na rentę chorobową.

Wszystko jednak zmieniło się w dniu, w którym jego psychiatra doprowadzony do ostateczności bezskuteczną walką z chorobą zaproponował mu terapię, o której właśnie przeczytał w czasopiśmie poświęconym psychiatrii eksperymentalnej “Archives of General Psychiatry”.

Benjamin, który nie zażywał już żadnych leków i kilka razy w tygodniu zapłakiwał się bez konkretnego powodu, bez wahania zgodził się połykać dziennie dziewięć kapsułek zawierających skoncentrowany olej rybny, po trzy przed każdym posiłkiem. Był to punkt zwrotny.

W ciągu kilku tygodni po depresji nie było śladu. Co dziwniejsze, w ciągu następnego roku zdarzył się tylko jeden, kilkudniowy epizod przypływu nadmiernej, nienormalnej energii. W dwa lata po rozpoczęciu leczenia Benjamin nie zażywa żadnych leków poza kapsułkami rybnego oleju. Nie odzyskał wprawdzie żony i córek, ale podjął pracę w laboratorium u swego dawnego kolegi. Ponieważ jest niezwykle zdolny, nie wątpię, że odzyska swój dawny zawodowy rozmach.

Pierwszym, który wykazał skuteczność olejów rybnych, bogatych w kwasy omega-3, na zrównoważenie nastroju i łagodzenie objawów depresji u pacjentów maniakalno-depresyjnych, był doktor Andrew Stoll z Uniwersytetu Harvarda. Spośród wszystkich pacjentów poddanych eksperymentowi tylko u jednego doszło do nawrotu choroby. Wyniki tego eksperymentu okazały się tak przekonujące, że naukowcy zdecydowali się przerwać go po czterech miesiącach. Okazało się bowiem, że w grupie pacjentów otrzymującej placebo na bazie oleju z oliwek częstotliwość nawrotów była tak znaczna w porównaniu z grupą, której podawano tylko kwasy omega-3, że dalsze pozbawianie ich możliwości prawdziwego leczenia uznano za sprzeczne z deontologią lekarską.

Po wielu latach spędzonych na badaniu mechanizmów rządzących nastrojem i depresją doktor Stoli, zafascynowany niezwykłymi efektami oddziaływania kwasów omega-3, napisał książkę poświęconą temu tematowi. Od tej pory okazało się, że korzystny wpływ kwasów omega-3 nie ogranicza się jedynie do leczenia psychozy maniakalno-depresyjnej.

Elektrowstrząsy a olej rybny

Rodzice Keitha poważnie się zaniepokoili, kiedy nauczyciele poradzili ich synowi, aby zrezygnował z dalszej nauki z powodu znacznego obniżenia zdolności intelektualnych. Ich syn, odznaczający się do tej pory niezwykle żywą inteligencją, od przynajmniej pięciu lat nie czuł się dobrze. Rodzice tłumaczyli to trudnym okresem dojrzewania, który w jego przypadku prawdopodobnie zbyt się wydłużył, Mimo nadmiernej nieśmiałości i raczej ponurego usposobienia Keith zawsze był dobrym uczniem. Bardzo przywiązany do matki, spędzał z nią dużo czasu. W czasie ostatnich miesięcy chłopiec najpierw przestał jadać w szkolnej stołówce, ponieważ obecność przebywających tam ludzi powodowała, że czuł się nieswojo.

Potem zaczęły się napady lęku, kiedy musiał wsiąść do publicznego środka komunikacji. Nie umiejąc wytłumaczyć sobie tych reakcji, miał do siebie o nie pretensje i złościł się sam na siebie. Z każdym dniem pogłębiał się w nim niepokój o własną przyszłość, miał ogromne kłopoty ze snem. W ciągu dnia był zmęczony i słaby, niezdolny do skupienia się nad nauką. A ponieważ zawsze sumiennie się do niej przykładał i był bardzo ambitny, teraz czuł się zagubiony i miewał samobójcze myśli. W ciągu dwóch lat leczony był bezskutecznie wieloma lekami, począwszy od słabych leków antydepresyjnych, na silnych uspokajających kończąc. Zastosowane przez dwa miesiące połączone działanie litu (podstawowa terapia psychoz maniakalno-depresyjnych) z lekiem antydepresyjnym również nie przyniosło żadnych efektów. Zrozpaczona matka poszła za radą zajmującego się synem psychiatry i zamówiła wizytę u specjalisty w dziedzinie psychiatrii biologicznej w londyńskim Hammersmith Hospital.

Doktor Puri bardzo zaniepokoił się stanem Keitha. Przeprowadzony przez niego test wykazał na skali oceny depresji taki wynik, z jakim nigdy dotąd się nie spotkał. W dodatku Keith otwarcie i z zimną kalkulacją mówił teraz o swoich zamiarach samobójczych: ,,i tak kiedyś muszę umrzeć. Na co mam czekać? Po co tak dalej cierpieć? Pozwólcie mi umrzeć”.

Po wszystkich tych nieudanych poprzednich próbach wyprowadzenia Keitha z głębokiej i długotrwałej depresji doktor Puri zdecydował, że jedyną metodą dającą szanse powodzenia są elektrowstrząsy. Jednak zarówno Keith, jak i jego matka stanowczo się temu sprzeciwili. Lekarz dokonał oceny sytuacji. Z uwagi na stan pacjenta mógłby hospitalizować go wbrew jego woli i wbrew woli matki i poddać przymusowemu leczeniu metodą elektrowstrząsów. I prawdopodobnie zdecydowałby się na ten radykalny krok, gdyby nie pojawiła się inna możliwość, mgliście jeszcze zarysowana i niejasna.

Biorąc pod uwagę właściwy dzisiejszym nastolatkom sposób odżywiania się Keitha oraz fakt, że chłopiec nie reagował na żadne leczenie, dopuścił możliwość istnienia jakiejś ułomności w jego tkance nerwowej. Sam uczestniczył w badaniach nad wpływem kwasów omega-3 na depresję, prowadzonych na grupie pacjentów cierpiących na schizofrenię. Rezultaty okazały się intrygujące. Jednocześnie doktor Puri był zafascynowany efektami uzyskanymi tą samą metodą przez doktora Stolla u chorych na psychozę maniakalno-depresyjną. W związku z tym zaproponował swojemu młodemu pacjentowi pewien układ. Wyjaśnił mu najpierw, że ma podstawy sądzić, iż nowa metoda z zastosowaniem oczyszczonego oleju rybnego być może w jego przypadku okaże się skuteczna. Nie miał w tym względzie żadnej pewności, ponieważ, według posiadanych przez niego informacji, Keith byłby pierwszym pacjentem z przewlekłą głęboką depresją poddanym takiej kuracji. Gotów jest jednak podjąć próbę takiego leczenia, jeśli chłopiec solennie przyrzeknie, że przez najbliższe osiem tygodni nie podejmie próby targnięcia się na życie i pozostanie pod stałą opieką matki.

Doktor Puri odstawił wszystkie leki poza ostatnim, zażywanym przez chłopca od dziesięciu miesięcy, środkiem antydepresyjnym. Dodał do niego kilka gramów oczyszczonego oleju rybnego, mającego za zadanie odbudowę błony komórkowej neuronów. Rezultaty okazały się iście spektakularne. W ciągu kilku tygodni całkowicie ustąpiły myśli samobójcze, nawiedzające bezustannie Keitha od wielu miesięcy. Zniknęła nieśmiałość i brak pewności siebie w obecności obcych osób. Powrócił normalny, zdrowy sen. Dziewięć miesięcy później cofnęły się wszelkie symptomy depresji, na którą cierpiał przez siedem długich lat. Na skali oceny depresji jego wynik wynosił teraz zero.

Poza wykształceniem psychiatrycznym doktor Puri ma wykształcenie matematyczne. Jest również specjalistą w dziedzinie funkcjonalnego obrazowania mózgu, a Hammersmith Hospital to jeden z największych ośrodków badawczych w tej dziedzinie. Zanim przystąpił do leczenia, poddał mózg Keitha wielostronnemu badaniu za pomocą metody rezonansu magnetycznego. Te same badania powtórzone dziewięć miesięcy później wykazały, że metabolizm mózgu pacjenta uległ całkowitej zmianie. Błona komórkowa neuronów nie tylko wzmocniła się, ale nie wykazywała już żadnych oznak ubytków. W mózgu pacjenta doszło do przeobrażeń.

Matka Keitha była zachwycona. Jej syn stał się zupełnie innym człowiekiem. Wszystkim swoim przyjaciołom, którzy podchodzili do tego z pewną dozą sceptycyzmu, bez przerwy opowiadała o cudownej skuteczności oleju rybnego. Sam doktor Puri był tak oszołomiony ozdrowieniem swojego pacjenta, że opisał całą historię w jednym z poważnych pism psychiatrycznych i rozpoczął badania, nieukończone jeszcze w momencie, kiedy piszę te słowa, na temat oddziaływania olejów rybnych na najgroźniejszą, najczęściej śmiertelną chorobę mózgu, chorobę Huntingtona.

W medycynie należy bardzo sceptycznie podchodzić do odosobnionych uzdrowień, nie można tworzyć teorii lub stosować jakiejś terapii na podstawie jednego czy nawet kilku przypadków. Każda rokująca nadzieje terapia musi zostać porównana z efektem placebo, a dokonuje się tego za pomocą badań, podczas których ani pacjenci, ani lekarze nie wiedzą, kto otrzymał substancję przypuszczalnie skuteczną, a kto placebo. Takie badania nazwane są “badaniami porównawczymi”.

W kilka miesięcy po publikacji doktora Puri inne poważne międzynarodowe pismo psychiatryczne – “American Journal of Psychiatry” – opisało badanie porównawcze, przeprowadzone na pacjentach, którzy podobnie, jak Keith dotychczas nie reagowali na żaden z zastosowanych sposobów leczenia.

W Izraelu zespół doktora Nemetsa porównywał skuteczność skoncentrowanego oczyszczonego oleju rybnego – kwasu eikozapentaenowego – do działania równorzędnej dawki oleju z oliwek (który, choć cechuje się dobroczynny- mi właściwościami przeciwutleniającymi, nie zawiera kwasów omega-3). Efekty okazały się bezsporne. U ponad połowy pacjentów zażywających olej rybny – dotychczas nie ragowali oni na żadne leczenie – depresja zmniejszyła się znacznie w ciągu niespełna trzech tygodni. Odosobniona obserwacja doktora Puri została więc potwierdzona. Wyniki kolejnych badań, tym razem przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii, zostały opublikowane w “Archives of General Psychiatry”. Prowadzą one do tych samych wniosków i wykazują również, że kwasy tłuszczowe omega-3 eliminują całą gamę symptomów depresji: przygnębienie i brak energii, lęk i bezsenność, obniżenie libido i skłonności samobójcze.

Bez wątpienia dużo czasu jeszcze upłynie, zanim przeprowadzona zostanie odpowiednia liczba tego typu badań. Kwasy tłuszczowe omega-3 są produktem naturalnym, a więc nic podlegają opatentowaniu. W związku z tym nie stanowią obiektu zainteresowania wielkich kompanii farmaceutycznych, finansujących większość badań naukowych w zakresie depresji. Wyniki wielu innych jeszcze badań sugerują jednak istnienie związku między występowaniem depresji a zbyt niskim poziomem w organizmie kwasów tłuszczowych omega-3. Pacjenci, którzy wykazują oznaki przygnębienia, mają znacznie mniejsze ich zapasy niż inne osoby. Im ten poziom jej niższy, tym objawy są bardziej nasilone. I co ciekawe, im więcej kwasów omega-3 zawiera codzienne pożywienie, tym rzadsze są skłonności do złego samopoczucia.

Sposób odżywiania się ludzi pierwotnych

Zdaniem wielu naukowców, aby zrozumieć tajemniczy efekt działania kwasów tłuszczowych omega-3 na mózg i na nastrój, trzeba cofnąć się do zarania dziejów gatunku ludzkiego.

Istnieją dwa rodzaje “niezbędnych” kwasów tłuszczowych: kwasy omega-3, które znajdują się w glonach, planktonie i niektórych roślinach naziemnych, na przykład w trawie oraz kwasy omega-6, zawarte w niemal wszystkich olejach roślinnych i mięsie – zwłaszcza zaś w mięsie zwierząt karmionych ziarnem lub mączkami zwierzęcymi.

Kwasy omega-6, mimo że odgrywają bardzo ważną rolę w organizmie, nie mają takich samych korzystnych dla mózgu właściwości i sprzyjają uogólnionym procesom zapalnym (będzie o tym mowa dalej). W czasach, kiedy doszło do rozwoju mózgu homo sapiens, to znaczy wtedy, kiedy osiągnął on stan samoświadomości, nasi przodkowie zamieszkiwali tereny położone wokół wielkich jezior wschodnioafrykańskich. Dostęp do jedynego ekosystemu, niezwykle bogatego w ryby i skorupiaki, mógł okazać się punktem wyjścia dla zdumiewającego rozwoju mózgu.

Uważa się, że pożywienie tych najstarszych istot człowiekowatych było doskonale zrównoważone, w proporcji jeden do jednego między dostarczanymi w nim kwasami omega-3 i omega-6. Ten idealny stosunek najprawdopodobniej dokładnie odpowiadał zapotrzebowaniu organizmu do tworzenia najwyższej jakości neuronów, w wyniku czego mózg nabył całkowicie nowych zdolności prowadzących do wykształcenia narzędzia mowy i świadomości.

W czasach nam współczesnych – w wyniku rozwoju rolnictwa i intensyfikacji hodowli, w warunkach, kiedy zwierzęta karmione są głównie ziarnem i rzadko mają dostęp do trawy rosnącej w stanie dzikim, a z drugiej strony w sytuacji, kiedy oleje roślinne, bogate w kwasy omega-6, obecne są we wszystkich dostarczanych przez przemysł produktach spożywczych -w krajach posiadających zachodnie nawyki żywieniowe proporcje między dostarczanymi w żywności kwasami omega-3 i omega-6 wahają się między 1/10 a 1/20.

Aby wyobrazić to sobie w sposób obrazowy, można by porównać mózg do wysoce wyspecjalizowanego silnika, któremu, zamiast na najwyższej jakości benzynie, każemy pracować na bardzo marnym oleju napędowym.

Owa nieadekwatność między tym, czego mózg potrzebuje a tym, czego mu obecnie dostarczamy tak w Europie, jak i w Ameryce, stanowi prawdopodobnie wyjaśnienie olbrzymich ilościowych różnic w częstotliwości występowania depresji wśród spożywających niewielkie ilości ryb i skorupiaków społeczeństw zachodnich, w porównaniu do ludności azjatyckiej, mającej te właśnie artykuły za podstawę pożywienia. Na Tajwanie, w Hongkongu i w Japonii, przypadki depresji są dwunastokrotnie rzadsze niż we Francji, nawet po uwzględnieniu różnic kulturowych w jej traktowaniu w krajach azjatyckich.

Taki tok rozumowania stanowić może również wytłumaczenie gwałtownego wzrostu przypadków depresji w krajach zachodnich w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat. W porównaniu do okresu poprzedzającego drugą wojnę światową spożycie kwasów omega-3 spadło prawdopodobnie o połowę. Jednocześnie w tym samym okresie liczba przypadków depresji znacznie wzrosła.

Nadmiar kwasów omega-6 w organizmie powoduje reakcje utleniania i wywołuje procesy zapalne. Wszystkie poważne przewlekłe choroby rozprzestrzeniające się w społeczeństwach zachodnich ulegają zaostrzeniu w wyniku tych reakcji: choroby sercowo-naczyniowe, na przykład zawały serca i uszkodzenia mózgu w następstwie zmian naczyniowych, ale również rak, zapalenie stawów, a nawet choroba Alzheimera.

Istnieje uderzająca zgodność między krajami o najwyższej umieralności spowodowanej chorobami sercowo-naczyniowymi a krajami o najwyższym występowaniu przypadków depresji. Taki stan rzeczy sugeruje istnienie wspólnych przyczyn tych zjawisk. Niewątpliwie bardzo korzystne oddziaływanie kwasów omega-3 na dolegliwości sercowe znane jest od znacznie dłuższego czasu, niż ich niedawno odkryta skuteczność w odniesieniu do stanów depresyjnych.

Pierwsze znaczące badania na ten temat przeprowadzone zostały w Lyonie przez dwóch naukowców francuskich, Serge’a Renauda i Michela de Lorgerila. W artykule opublikowanym w piśmie “Lancet” wykazali oni, że pacjenci stosujący dietę bogatą w kwasy omega-3 (zwaną dietą „śródziemnomorską”) w 76% byli mniej narażeni na zgon w ciągu dwóch pierwszych lat po przebytym zawale serca niż pacjenci przestrzegający standardowych zaleceń American Heart Association! Wiele badań wykazuje również, że jednym ze skutków oddziaływania na serce kwasów omega-3 jest podwyższenie zmienności jego rytmu oraz obrona przed arytmią. Jako że podwyższenie zmienności rytmu serca chroni przed depresją, logiczne wydaje się, że zarówno rozwój depresji, jak i chorób serca w analogiczny sposób ewoluuje w społeczeństwach, w których codzienne spożycie rybnych kwasów tłuszczowych jest niedostateczne.

Czy depresja jest chorobą zapalną?

Uznanie roli kwasów omega-3 w zapobieganiu i leczeniu depresji zapowiada zupełnie nowe podejście do tej choroby. A jeśli depresja, podobnie jak to ostatnio stwierdzono odnośnie choroby naczyń wieńcowych, jest również schorzeniem o podłożu zapalnym? Odpowiedź na to pytanie pozwoliłaby wyjaśnić cały szereg niezrozumiałych zjawisk, pomijanych zwykłe przez współ- czesne teorie na temat tej choroby, które ograniczają się do badania wpływu neuroprzekaźników jak serotonina.

Prześledźmy przypadek Nancy. Po raz pierwszy zdiagnozowano u niej depresję, gdy miała sześćdziesiąt pięć lat. Ponieważ w jej życiu nie zaistniało nic szczególnego, co by mogło ją wywołać, nic rozumiała, dlaczego lekarz był do głębi przeświadczony, że jej objawy smutku, zmęczenia, bezsenności, braku apetytu są typowym obrazem depresji. Pół roku później, jeszcze zanim zaczęła zażywać leki antydepresyjne, pojawiły się uporczywe bóle brzucha. Przeprowadzona echografia wykazała istnienie dużego guza w okolicach wątroby: Nancy miała raka trzustki.

Jak to się często zdarza, zanim wystąpiły dolegliwości fizyczne, choroba objawiła się depresją. Wiele nowotworów na długo przedtem, nim osiągną znaczące rozmiary, powoduje poważne procesy zapalne. To właśnie ów stan zapalny wywołuje objawy depresji, często poprzedzające zdiagnozowanie choroby. Tego rodzaju objawy obserwujemy zresztą we wszystkich chorobach fizycznych o podłożu zapalnym, na przykład w infekcjach (zapalenie płuc, grypa, dur brzuszny), uszkodzeniach mózgu w następstwie zmian naczyniowych, zawałach mięśnia sercowego, chorobach autoimmunologicznych itd. Może więc “klasyczna” depresja również jest następstwem uogólnionego procesu zapalnego? Nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyż wiadomo, że stres powoduje reakcje zapalne i wywołuje trądzik, zapalenie stawów i nasilenie chorób autoimmunologicznych. Może wobec tego medycyna tybetańska ma rację: depresja jest być może chorobą i ciała, i umysłu.

Gdzie znaleźć niezbędne kwasy tłuszczowe typu omega-3?

Głównymi źródłami niezbędnych kwasów tłuszczowych omega-3 są glony i plankton. Docierają one do nas w spożywanych rybach i skorupiakach, które przedtem gromadzą je w swoich tkankach tłuszczowych. Najlepszym źródłem kwasów omega-3 są zwłaszcza ryby z zimnych wód, posiadające większe ilości tłuszczu. Ryby hodowlane zawierają mniej kwasów omega-3 niż ryby żyjące w stanie dzikim. Na przykład dziki łosoś jest ich doskonałym źródłem, natomiast łosoś hodowlany posiada ich już znacznie mniej.

Najpewniejszym dostarczycielem, zawierającym najmniej substancji trujących takich, jak rtęć czy związki rakotwórcze, którymi zanieczyszczone są morza i rzeki, są małe ryby zajmujące najniższe pozycje w łańcuchu pokarmowym: makrele (jeden z gatunków zawierających najwięcej kwasów omega-3), sardele (w całości, nie filety), sardynki i śledzie. Jeszcze inne gatunki bogate w omega-3 to tuńczyk, plamiak i pstrąg. 100 gramów makreli zawiera 2,5 g kwasów omega-3; 100 gramów śledzia – 1,7 g; 100g tuńczyka (nawet w puszce) -1,5g (pod warunkiem, że nie został odtłuszczony); sardeli w całości -1,5g; łososia -1,4g; sardynek – 1g.

Istnieją także roślinne źródła kwasów tłuszczowych omega-3, lecz aby zostały one przekształcone w budulec błony komórkowej neuronów, wymagają dodatkowego etapu w metabolizmie. Należą do nich: siemię lniane (które może być spożywane w stanie naturalnym lub w postaci oleju i zawiera wówczas odpowiednio, w jednej łyżce stołowej, 2,8 g i 7,5 g tych kwasów), olej rzepakowy (2,5 g w łyżce stołowej), olej konopny i orzechowy (2,3 g w 100 g).

Wszystkie rośliny zielone zawierają w sobie surowiec kwasów tłuszczowych omega-3, chociaż w znacznie mniejszej ilości. Najwięcej jest go w liściach portulaki pospolitej (podstawowego składnika kuchni rzymskiej sprzed dwóch tysięcy lat, który w dalszym ciągu używany jest w Grecji), w szpinaku, w glonach morskich i w sinicach (glony stanowiące tradycyjny składnik pożywienia Azteków).

Trawa i liście w stanie naturalnym, którymi żywią się dzikie zwierzęta, także zawierają kwasy omega-3. Dlatego mięso dzikiej zwierzyny jest w nie bogatsze niż mięso zwierząt hodowlanych. W im wyższym stopniu zwierzęta hodowlane karmione są ziarnem, tym mniej ich mięso zawiera kwasów omega-3. Artykuł opublikowany w “New England Journal of Medicine” wykazuje na przykład, że jaja kur karmionych ziarnem – te, które sprzedawane są w supermarketach – zawierają dwudziestokrotnie mniej kwasów omega-3 niż jaja kur grzebiących.

Mięso bydła odżywianego ziarnem staje się bogatsze w kwasy tłuszczowe omega-6, mające właściwości prozapalne. Zaleca się więc ograniczenie konsumpcji mięsa do maksymalnie trzech porcji tygodniowo i unikanie mięs tłustych, w których ilość kwasów omega-6 jeszcze większa.

Wszystkie oleje roślinne, poza olejem lnianym, rzepakowym i konopnym, zawierają dużą ilość kwasów omega-6, a nie mają w sobie kwasów omega-3.

Olej z oliwek natomiast nie posiada ani jednych, ani drugich.

Aby zachować możliwie zrównoważony stosunek między kwasami omega-3 i omega-6, to znaczy najbliższy proporcjom 1/1, trzeba wyeliminować wszystkie oleje zwykle używane w naszej kuchni i używać wyłącznie oleju z oliwek i oleju rzepakowego. W szczególności należy koniecznie wyeliminować tłuszcze do smażenia, które dodatkowo, przez uwalniane wolne rodniki, mają działanie utleniające na tkanki.

Masło, śmietana i produkty mleczne nieodtłuszczone zawierają duże ilości kwasów tłuszczowych nasyconych, powinny być więc spożywane z umiarem, gdyż ograniczają przyswajanie w komórkach kwasów omega-3. Jednak francuski naukowiec, Serge Renaud, wykazał, że ser i jogurt, nawet produkowane z pełnotłustego mleka, są mniej szkodliwe od innych produktów mlecznych, ponieważ zawarte w nich wapń i magnez obniżają wchłanianie przez organizm kwasów tłuszczowych nasyconych. Z tego względu znana dietetyczka, Artemis Simopoulos, która przez długi czas pracowała w amerykańskim Narodowym Instytucie Higieny, w swojej książce na temat “diety omega-3” dopuszcza spożywanie nawet do trzydziestu gramów sera dziennie.

W praktyce, aby zapewnić organizmowi wystarczającą ilość kwasów omega-3 w najczystszej postaci i najwyższej jakości, często wygodniej jest zażywać je w formie preparatu uzupełniającego. Przeprowadzone badania sugerują, że aby osiągnąć efekt antydepresyjny, należy spożywać dziennie od 2 do 3 gramów połączonych dwóch rybnych kwasów tłuszczowych: kwasu eikozapentaenowego (EPA) i kwasu dokozaheksaenowego (DHA).

W aptekach dostępne są takie preparaty bądź w formie kapsułek, bądź w postaci oleju (którego dozowanie wynosi od dwóch do czterech łyżeczek do kawy dziennie). Wydaje się, że najlepsze preparaty to te, w których jest jak najwyższe stężenie EPA w stosunku do DHA. Niektórzy naukowcy -na przy- kład doktor Stoli z Uniwersytetu Harvarda i doktor Horrobin w Anglii -sugerują, że działanie antydepresyjne posiada zwłaszcza EPA iże zbyt wysoka zawartość DHA może obniżyć skuteczność preparatu i wymagać stosowania zwiększonych jego dawek.

Zaleca się także wybór preparatów zawierających dodatkowo niewielkie ilości witaminy E, chroniącej olej przed utlenianiem, które prowadzi do utraty jego skuteczności, a nawet szkodliwości dla zdrowia. Zdaniem niektórych badaczy, w celu uniknięcia utleniania się kwasów omega-3 wewnątrz organizmu, powinno się łączyć zażywanie oleju rybnego z suplementem witaminowym kojarzącym witaminę E (800 Ul dziennie), witaminę C (1g dziennie) oraz selen (200 mikrogramów dziennie).

Przez długi czas lekceważona przez medycynę konwencjonalną zasadność regularnego zażywania witamin została ostatnio oficjalnie potwierdzona w głośnym artykule opublikowanym w „Journal of the American Medical Association”. Po dokonaniu przeglądu wszystkich danych naukowych autorzy owego artykułu musieli przyznać, że codzienne zażywanie witamin (zwłaszcza B, E, C i D) zmniejsza ryzyko wielu schorzeń przewlekłych oraz innych ciężkich chorób.

Na koniec należy zdać sobie sprawę, że tran dorszowy, niezmiernie ceniony za czasów naszych babek jako źródło witamin A i D, nie jest jednak dobrym źródłem kwasów omega-3. Trzeba by go było spożywać w takich ilościach, że doprowadziłoby to do poważnego i niebezpiecznego przedawkowania witaminy A.

Tłuszcze rybne nie przyczyniają się do tycia. Podczas badań prowadzonych na pacjentach cierpiącym na psychozę maniakalno-depresyjną Stoli stwierdził, że nie przybierali oni na wadze mimo codziennego spożywania dużych ilości oleju. Niektórzy z nich wręcz chudli39. W badaniach przeprowadzonych na my- szach, osobniki, którym dostarczano pożywienie bogate w kwasy omega-3, były o 25% szczuplejsze niż te, które w pożywieniu otrzymywały identyczną ilość kalorii, ale bez kwasów omega-3. Można więc przypuszczać, że sposób, w ja- ki organizm spożytkowuje kwasy omega-3, ogranicza tworzenie się tkanki tłuszczowej.

Historyczne zaniedbania

W dniu, w którym historycy zechcą prześledzić postęp, jaki uczyniła medycyna w XX wieku, odkryją – moim zdaniem – dwa momenty przełomowe.

Pierwszym jest odkrycie antybiotyków, które niemal całkowicie zapobiegają zapaleniu płuc – najczęstszemu powodowi śmiertelności na Zachodzie do czasu drugiej wojny światowej.

Drugim jest dokonująca się obecnie rewolucyjna przemiana: naukowe udowodnienie, że sposób odżywiania ma olbrzymi wpływ na powstawanie w krajach zachodnich niemal wszystkich chorób społecznych.

Kardiolodzy zaczynają dopiero uznawać ten fakt (ciągle jeszcze jednak nie przepisują swym pacjentom oleju rybnego, pomimo prowadzonych w tej dziedzinie badań i oficjalnych już dzisiaj zaleceń ze strony American Heart Association). Psychiatrzy pozostają jeszcze bardziej w tyle. Tymczasem mózg jest bez wątpienia równie wrażliwy, jak serce na składniki zawarte w codziennym pożywieniu. Niedomaga, jeśli zatruwamy go alkoholem lub narkotykami. Niedomaga również, jeśli nie odżywiamy go podstawowymi składnikami stanowiącymi jego budulec.

Jest rzeczywiście zdumiewające, że trzeba było aż dwóch i pół tysiąca lat, aby nowoczesna nauka doszła do tego stwierdzenia, które przyświecało wszystkim, czego dowodem są najstarsze zapiski, medycynom tradycyjnym czy to tybetańskiej, chińskiej, ajurwedyjskiej czy grecko-rzymskiej. Hipokrates dwa tysiące czterysta lat temu powiedział: “Pozwól, aby twoje pożywienie było twoim lekiem, a twój lek pożywieniem”.

Istnieje jeszcze inny sposób dostępu do mózgu emocjonalnego – bezpośrednio poprzez ciało – uznany również od czasów Hipokratesa, także w dalszym ciągu niedoceniany i bagatelizowany. Co dziwniejsze, lekceważony jest przez osoby cierpiące na stres lub depresję pod pretekstem, iż brak im czasu, lub nie mają wystarczającej energii. A tymczasem stanowi on właśnie jedno z najbogatszych, potwierdzonych przez naukę, źródeł energii.{/reg}{pub}{loadposition register}{/pub}

Produkty w koszyku