Źródło: www.Onet.pl

Firmy farmaceutyczne zamieniają zdrowych ludzi w pacjentów nagłaśniając problemy psychiczne i seksualne oraz mało znane zaburzenia tylko po to, by poinformować o istnieniu lekarstw, którymi można je leczyć…

Leżysz na kanapie po całym dniu pracy i powinno cię to odprężać. Ogarnia cię jednak przemożna chęć ruszenia nóg z miejsca. Próbujesz nad tym zapanować, tymczasem dzieci roznoszą dom. Na dobitkę twoje życie seksualne jest do niczego.

Czy to tylko codzienna scenka z życia wielu ludzi, czy też połączenie trzech świeżo zdefiniowanych stanów chorobowych, które można wyleczyć jedną tabletką?

Zdaniem kilku największych i najbardziej dochodowych firm farmaceutycznych świata, które wyprodukowały nowe lekarstwa na „zespół niespokojnych nóg”, nadpobudliwość psychoruchową dzieci i zaburzenia seksualne u kobiet – to drugie. Z opublikowanych raportów wynika jednak, że prawda jest bardziej skomplikowana. Zdrowi ludzie przeistaczani są w pacjentów przez firmy farmaceutyczne, które nagłaśniają problemy psychiczne i seksualne oraz{reg} mało znane zaburzenia tylko po to, by poinformować o istnieniu lekarstw mogących – jak twierdzą – je leczyć.

Raporty, opublikowane w szanowanym piśmie lekarskim, oskarżają przemysł farmaceutyczny o „kreowanie chorób” – czyli pompowanie rynku leków przez przekonywanie ludzi, że są chorzy i potrzebują medykamentu. „Finansowana przez firmy chorobotwórczość” jest nie tylko marnowaniem środków, przyjmowane leki mogą ludziom szkodzić – uważają naukowcy.

W 11 artykułach opublikowanych w magazynie „Public Library of Science Medicine” eksperci z Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i innych państw stawiają tezę, że nowe choroby są definiowane przez specjalistów, których często opłaca przemysł farmaceutyczny.

Według badaczy sprzedaż leków napędzają kampanie doszukujące się patologii w różnych dziedzinach życia, takich jak seks, przedstawiające błahe problemy, na przykład drażliwość dzieci, jako poważne choroby czy sugerujące, że rzadkie stany chorobowe – na przykład przymus poruszania nogami – są powszechne. „Kreowanie chorób pasożytuje na najgłębszych, atawistycznych lękach: przed chorobą i śmiercią – mówi Iona Heath, lekarz z ośrodka zdrowia Caversham Practice w Londynie, która napisała jeden z artykułów. – Poszerzanie zakresu patologii leży w interesie firm farmaceutycznych, bo powiększa to rynek leków”.

W artykule wstępnym Ray Moynihan i David Henry piszą: „Nieformalne sojusze koncernów farmaceutycznych, firm PR, stowarzyszeń lekarzy i obrońców praw pacjentów promują swoje tezy wśród zwykłych ludzi i osób mających wpływ na polityków, często wykorzystując środki masowego przekazu do narzucenia konkretnego poglądu na dany problem zdrowotny”.

W jednym z raportów dr Joel Lexchin, ekspert ds. bezpieczeństwa leków z York University w Toronto, twierdzi, że producent viagry Pfizer obmyślił specjalną taktykę, by „mieć pewność, że lek ten będzie postrzegany jako odpowiednia terapia dla niemal każdego mężczyzny” i „podjął kroki, by viagra nie została zepchnięta do niszowej roli leczenia mężczyzn z zaburzeniami erekcji spowodowanymi przyczynami organicznymi, takimi jak cukrzyca czy operacja prostaty”.

Z reklam i strony internetowej Pfizera wynika, że „bez względu na wiek w takiej czy innej sytuacji każdy może uciec się do niewielkiej pomocy” – twierdzi ekspert. Firma wydała oświadczenie, w którym pisze, że „reklamuje tylko lekarstwa na receptę, wśród profesjonalistów i tylko zgodnie ze wskazaniami zawartymi w licencji. Pfizer nie reklamuje żadnych lekarstw na receptę wśród ogółu ludności i nie zaleca stosowania viagry poza wskazaniami zawartymi w licencji”

Jak dodaje, „viagra jest dostępna w Wielkiej Brytanii od ponad siedmiu lat i jest ważnym lekiem w leczeniu zaburzeń erekcji. Jego reklamowanie ma na celu wyłącznie uświadomienie profesjonalistom wagi tego zaburzenia, aby mogli skutecznie leczyć pacjentów”.

Według Leonore Tiefer, profesora psychiatrii klinicznej w New York Univeristy, podręcznikowym przykładem kreowania chorób jest wymyślanie i nagłaśnianie „zaburzeń seksualnych u kobiet”. Jak zaznacza, prowadzona przez kilka firm kampania w tym kierunku była szczególnie udana w Stanach Zjednoczonych, gdzie podjęto mocno krytykowaną próbę przekonania opinii publicznej, że na tego rodzaju zaburzenia cierpi 43 procent kobiet.

W innym raporcie David Healy, dyrektor wydziału medycyny psychospołecznej na University of Wales w Bangorze opisuje, jak reklama telewizyjna firmy Lilly Pharmaceuticals zachęciła widzów do zdobycia dalszych informacji o zaburzeniach nastroju na stronie internetowej sponsorowanej przez tę firmę. „Ta reklama promuje chorobę afektywną dwubiegunową” –pisze.

Dr Graham Archard, wiceprezes Królewskiej Akademii Medycznej uważa, że czerpanie przez firmy farmaceutyczne zysków z takich kampanii jest nieuniknione. „Gdy jakaś firma wypuszcza produkt na rynek, chce go jak najlepiej zareklamować. Jeśli uda jej się zwiększyć u ludzi świadomość istnienia jakiejś choroby – rzeczywistej lub nie – ktoś może uwierzyć, że na nią cierpi i zabiegać o leczenie – mówi. – W brytyjskim systemie służby zdrowia jest ograniczona ilość środków i jeśli ludzie będą je wydawać na mało istotne rzeczy, zabraknie ich w ważniejszych sferach. Potencjalnie wszyscy na tym stracimy”.

Jak twierdzi Lilly Pharmaceutical, „choroba afektywna dwubiegunowa należy do najpoważniejszych schorzeń, najbardziej upośledzających funkcjonowanie człowieka. O właściwej terapii należy zadecydować po dogłębnej ocenie stanu pacjenta i przedyskutowaniu wszystkich opcji leczenia. Reklama, do której odnosi się dr Healy, nie była przeznaczona dla wszystkich mieszkańców Wielkiej Brytanii i nie została zaprezentowana ogółowi. Olanzapina (zyprexa) nie została zatwierdzona do leczenia dzieci. Lilly nie reklamuje jej jako leku dla nich”.

GlaxoSmithKline twierdzi natomiast: „Szacuje się, że 10-15 procent dorosłych cierpi na zespół niespokojnych nóg, jest to jednak zaburzenie, które bardzo często nie zostaje zdiagnozowane, a nawet jeśli zapada diagnoza, często pacjenci nie są odpowiednio leczeni. Około trzech procent dorosłych odczuwa bardziej lub mniej łagodne objawy tego zespołu co najmniej dwa-trzy razy w tygodniu i mogłoby skorzystać z tej terapii”.{/reg}{pub}{loadposition register}{/pub}

Produkty w koszyku