Firmy farmaceutyczne wymyślają nowe choroby, aby zwiększyć sprzedaż leków – twierdzą naukowcy… Czy mężczyźni naprawdę potrzebują viagry? Co to jest zespół niespokojnych nóg i czy menopauzę trzeba leczyć? Skąd biorą się choroby, o których nigdy wcześniej nie słyszeliśmy, a które – jak się dowiadujemy – dotykają znacznej części populacji? Odpowiedź na to dają naukowcy w specjalnym raporcie przygotowanym przez magazyn “Public Library of Science Medicine”.


To najwięksi producenci leków przedstawiają łagodne i niegroźne problemy jako poważne schorzenia wymagające interwencji lekarskiej. Takie postępowanie skłania zdrowych ludzi do łykania zupełnie niepotrzebnych im leków. Nie dość, że naraża nas to na dodatkowe wydatki, to jeszcze może negatywnie wpływać na nasze zdrowie – uważają eksperci z australijskiego Uniwersytetu Newcastle. Dziś kończy się tam konferencja naukowa poświęcona “straszeniu chorobami” i etyce producentów leków.

Każdy może zostać pacjentem

“Taka praktyka firm farmaceutycznych to sprzedawanie chorób, poszerzanie {reg}definicji choroby i tworzenie rynku dla tych, którzy dostarczają lekarstwa” – czytamy w raporcie. To właśnie takim działaniom swój sukces zawdzięcza lek na zaburzenia erekcji – viagra – twierdzą główni autorzy raportu Ray Moynihan i prof. David Henry. Firmie Pfizer udało się przekonać potencjalnych pacjentów, że kłopoty ze wzwodem to przypadłość nawet co drugiego mężczyzny po 40. Według Joela Lexchina, opisującego strategię Pfizera, prezentowane przez producenta dane dotyczące powszechności problemu są nierzetelne, w rzeczywistości problemy ze wzwodem (stworzono nawet do tego nowy termin – dysfunkcje erekcji) dotyczą niewielkiej grupy starszych mężczyzn. – Z takimi zarzutami spotykamy się po raz pierwszy – powiedział “Rz” Adam Linka, rzecznik prasowy Pfizer Polska. – Lek sprawił, że leczenie stało się łatwiejsze i powszechniejsze, wprowadzenie viagry narynek nie zwiększyło jednak liczby mężczyzn cierpiących na zaburzenia erekcji. Większa świadomość społeczeństwa i dążenie do jak największego komfortu życia ujawniają nowe potrzeby zdrowotne, którym współczesna medycyna potrafi wyjść naprzeciw – podkreślił Adam Linka.

Prozdrowotna panika

Z pacjentów zrobiono konsumentów – piszą Ray Moynihan i prof. David Henry. Podają też najnowszy przykład “kreowania zapotrzebowania” na nowe leki – dysfunkcja seksualna kobiet. Pojawiła się już nawet “viagra dla kobiet” – intrinsa w postaci plasterków na brzuch opracowana przez Watson Pharmaceuticals i licencjonowana przez Procter & Gamble. “Nadanie medycznego wymiaru (takim problemom) jest atrakcyjne, ponieważ oferuje proste i naukowe rozwiązanie. To wpisuje się w ogólną tendencję do znajdywania biologicznych wyjaśnień i terapii”, pisze w raporcie prof. Leonore Tiefer, psychiatra z New York University School of Medicine, zajmująca się fenomenem dysfunkcji seksualnej kobiet. Według badań firm farmaceutycznych przypadłość ta jest udziałem ok. 43 proc. kobiet. W podobny sposób specjaliści z firm farmaceutycznych starają się zamienić zwykłe aspekty życia – np. menopauzę – w stan wymagający leczenia. Niegroźne problemy zdrowotne – takie, jak zespół jelita drażliwego czy zespół niespokojnych nóg – przedstawiane są jako poważne schorzenia. Chorobą stał się także wysoki poziom cholesterolu czy osteoporoza, podczas gdy w rzeczywistości to tylko czynniki ryzyka – piszą naukowcy w “Public Library of Science Medicine”. Dzieje się tak, ponieważ dysponujemy preparatami przeciwdziałającymi tym przypadłościom. Tak jest również w przypadku innej “nowej choroby” – ADHD, czyli zespołu nadaktywności psychoruchowej. – ADHD został uznany za jednostkę chorobową przez środowisko światowych niezależnych ekspertów w dziedzinie psychiatrii dziecięcej, o czym świadczy umieszczenie choroby w światowych klasyfikacjach medycznych, przeprowadzone badania, powołane komisje naukowe czy wskazania i standardy postępowania z ADHD – podkreśla Magdalena Jakubowska z Eli Lilly Polska, producenta leku stosowanego przy ADHD. Choć jednak dysleksja czy autyzm mają nie mniejszy wpływ na wyniki dzieci w nauce, nie są prowadzone społeczne kampanie informacyjne im poświęcone. Wszystko dlatego, że nie mamy gotowych leków – przekonuje na łamach “PLoS” Christine Phillips z Australian National University Medical School.

Jak to działa

Autorzy raportu wskazują również na współodpowiedzialnoś ć dziennikarzy i samych lekarzy. Media bezkrytycznie powtarzają dane przedstawiane przez firmy farmaceutyczne i wynajęte przez nie agencje public relations. To właśnie dzięki mediom udało się firmie GlaxoSmithKline “wypromować” chorobę o nazwie zespół niespokojnych nóg oraz pierwszy lek na nią – ropinirol, zarejestrowany wcześniej jako metoda terapii choroby Parkinsona. Według firmy farmaceutycznej “choroba jest powszechna, lecz niedostatecznie rozpoznawana” i może dotykać nawet co dziesiątego człowieka. Lekarze, często doskonali specjaliści, biorą udział w kampaniach informacyjnych, które oficjalnie mają upowszechniać wiedzę, lecz ich rzeczywistym celem jest chęć zwiększenia sprzedaży farmaceutyków – czytamy w raporcie.

Pełny tekst “Public Library of Science Medicine” w języku angielskim można znaleźć na stronie http://medicine.plosjournals.org

źródło: rzeczpospolita.pl

{/reg}{pub}{loadposition register}{/pub}

Koszyk Produkt usunięty Cofnij
  • Koszyk póki co jest pusty.