Genetyczna i biologiczna konstrukcja organizmu przewidziana jest na 140 lat życia. Przeczytaj tylko jeden z wielu istniejących argumentów na poparcie takiego twierdzenia.

Czas życia większości ssaków dziko żyjących, to czas rozwoju ich kośća pomnożony razy siedem. Np. pies rośnie około 2 lata, jego czas życia to kilkanaście lat. Taki schemat dotyczy wszystkich ssaków bliskich genetycznie człowiekowi. Czas rozwoju kośćca człowieka to 20 – 25 lat. 20 lat pomnożone razy siedem daje 140 lat.

Od wielu lat wmawia sie nam, że szczyt możliwości i sprawności człowieka przypada na wiek około 30 lat, czyli potem jest już „z górki”. Stopniowy spadek sprawności po 30-ce jest uznany za coś normalnego. Faktycznie, statystycznie tak jest. To jednak sam człowiek sprawia, że jego sprawność maleje. Jest to zupełnie niezgodne z biologiczną konstrukcją naszego ciała.

Chińczycy mówią, że życie to psychiczny i fizyczny rozwój aż do śmierci. Czyli jesteśmy coraz sprawniejsi z wiekiem. Nasze zdolności fizyczne nie maleją, a jednocześnie{reg} nabywamy doświadczenia, wiedzy, traktowani więc jako psychofizyczna całość wchodzimy na coraz wyższy poziom rozwoju.

  • Kto jest przewodnikiem stada wśród wilków – stary, czy młody osobnik?
  • Kto rządzi wśród leśnych jeleni – młodzik, czy stary wyga?
  • Kto jest „szefem” w stadzie lwów – młodzieniec, czy stary, doświadczony lew, który wywalczył i utrzymuje swoją pozycję zarówno siłą, jak mądrością?

Wśród wielu zwierząt jest tak, że co jakiś czas jakiś młodzik próbuje wygry źć szefa. Przodownik, aby utrzymac swoje stanowisko musi walczyć z młodzikiem, i zarówno swą siłą, jak mądrością udowadnia, że nadal zasługuje na miano przodownika. Obrazki znane z wielu filmów, w których stary i niepozorny Chińczyk broni się skutecznie przed bandą młodzików, którzy chcą „pokazać dziadkowi gdzie jego miejsce”, a w rezultacie leżą pokonani, to nie jest fantazja. TO JEST NORMALNE.

Nigdy nie dawaj sobie nigdy wmówić, że „po czterdziestce, ze zdrowiem już musi być gorzej”. Prawdopodobnie słyszałeś kiedyś takie zdanie: „w pewnym wieku, jeśli po przebudzeniu nic Cię nie boli, oznacza to że umarłeś”. Uważam, że jest to jedno z najbardziej nierozsądnych stwierdzeń, jakie udało się
wygłosić człowiekowi. Większość uwarunkowań decydujących o zdrowiu lub jego braku zależy od nas samych. Można to porównać to porównać np. do użytkowania samochodu. Producent zbudował go, przewidując, że przejedzie on względnie bezawaryjnie określoną liczbę (np. 500 tys) kilometrów. Jest to jednak uwarunkowane wieloma czynnikami, między innymi:

  • jakość dróg,
  • jakość paliwa,
  • jakość oleju, i częstotliwość wymiany,
  • częstotliwość i jakość przeglądów technicznych,
  • styl jazdy,
  • szybkość reakcji właściciela na drobne usterki,
  • intensywność użytkowania,
  • wiele innych.

Przy zachowaniu tych i innych warunków auto jest sprawne przez większość czasu, przejeżdża np. 500 tys. km, po czym w ciągu następnych 50 tys. „kończy się” w zasadzie wszystko. Następuje techniczna śmierć samochodu. Przy braku zachowania tych warunków, samochód przejeżdża sprawnie np. 50 tys. km, po czym zaczyna się stopniowy spadek sprawności, na początku drobne, potem coraz grubsze usterki. Po kilku latach mamy auto z przebiegiem 250 tys km, które raz na tydzień wymaga małego remontu, a jazda wiąże się ze słuchaniem stuków zawieszenia, trzeszczącego nadwozia itd.

Dla ciała ludzkiego „przebieg” przewidziany przez konstruktorów wynosi około 140 lat. Można zaryzykować twierdzenie, że fakt, iż jest na świecie sporo samochodów z przebiegiem ponad 500 tys km, a stosunkowo niewielu ludzi dożywa 100 lat świadczy o tym, że większość ludzi lepiej dba o swoje samochody, niż o swoje organizmy.

Kto ma interes w utrzymaniu zdrowia?

W dawnych Chinach system opieki zdrowotnej działał w uproszczeniu mniej więcej tak:

Społeczność (np wioska) miała swojego lekarza, który utrzymywał się z datków wpłacanych przez mieszkańców. Każdy członek społeczności płacił składkę na utrzymanie lekarza. Ciekawostka polega na tym, że Chińczyk przestawał płacić składkę, w momencie, gdy zachorował. Czyli płacił tak długo, dopóki był zdrowy. Czyli interes lekarza był zbieżny z interesem każdego człowieka. Genialne!

Zachodnia medycyna w dużym stopniu działa tak, że dochód dla służby zdrowia powstaje w momencie gdy ktoś choruje, a nie w momencie, gdy ktoś jest zdrowy. Czy nam się to podoba, czy nie, niezależnie od dobrej pracy lekarzy, zgodnej z powołanianiem, by pomagać ludziom, ekonomicznie tak właśnie jest to zorganizowane

Nie zrozum mnie źle – nie twierdzę że służba zdrowia jest niepotrzebna, albo że lekarze nie pomagają ludziom. Ale, jak twierdzi inny wybitny lekarz:

Tzw „medycyna akademicka” ma ogromne możliwości i zasługi na polu ratowania życia oraz niesienia ulgi w chorobach. Większość działań jednak to działania czysto objawowe. Równolegle do działań objawowych powinno się w naturalny sposób działać na przyczyny schorzeń i zapobiegać im. Tylko takie połączenie daje szanse na utrzymanie pełnego zdrowia.

Inny lekarz na jednym z wykładów, w których uczestniczyłem powiedział:

Współczesna medycyna jest niesamowicie rozwinięta. Mamy potężne możliwości. We współczesną medycyną zaangażowane są wybitne umysły i ogromnie pieniądze. Rozwój medycyny jest bardzo szybki, wiedza o człowieku ogromna. Dlatego zatem chorób przewlekłych, przy których medycyna akademicka jest bezsilna jest dzisiaj znacznie więcej niż choćby 20, 30 lat temu? Widocznie pominięty jest jakiś ważny aspekt…

Współczesna medycyna, ta, z którą mamy do czyniena na codzień, jest zdominowana przez farmakologię. Wizyta u lekarza dowolnej specjalności prawie zawsze wiąże się z koniecznością zakupu.

Nie wiem jak Ty, ale ja z tego wyciągnąłem wniosek, że (abstrahując od nagłych sytuacji, ostrych chorób, wypadków i zagrożenia życia) TO JA JESTEM ZAINTERESOWANY I ODPOWIEDZIALNY ZA WŁASNE ZDROWIE.

Dbanie o zdrowie nie musi być trudne. Wszystko to wydaje się być bardzo skomplikowane, ale w codziennym życiu wcale nie musi takie być.

W poprzednim artykule wymieniłem CZYNNIKI ZDROWIA (to moje nazewnictwo) i przybliżyłem Ci sposób myślenia o zdrowiu w kategorii pojedynczej żywej komówrki. Ten sposób myślenia przyjąłem zaczerpnięty od moich nauczycieli – głównie praktykujących lekarzy prowadzących praktyki, mających sporą wiedzę o medycynie naturalnej.

W innych artykułach zajmę się po kolei wszystkimi CZYNNIKAMI ZDROWIA, na poziomie pojedynczej żywej komórki.{/reg}{pub}{loadposition register}{/pub}

Koszyk Produkt usunięty Cofnij
  • Koszyk póki co jest pusty.